Alpe d'Huez

Narty czy snowboard? Ja już wybrałam!

Co jest bezpieczniejsze, łatwiejsze do nauczenia się, fajniejsze? Narty czy snowboard? Ja już się nie zastanawiam. Spróbowałam obu sportów i wybrałam…

Czy bezpieczniejsze są narty czy snowboard?

Powiem tak: już samo przebywanie na stoku jest w pewien sposób niebezpieczne. Słyszałam historię, jak to jedna osoba dziobnęła drugiej oko kijkiem w kolejce do wyciągu. Widziałam wybity na desce bark. Słyszałam o twarzy roztrzaskanej o drzewo (to na nartach). Czy to na nartach czy na desce – może się zdarzyć wypadek czy kontuzja.

Sama na nartach dorobiłam się krwiaka wymagającego operacyjnego przecięcia i kilkudniowego pobytu w szpitalu. Na desce póki co nie zrobiłam sobie nic poważnego ale z łatwością wyobrażam sobie złamaną kość ogonową czy kontuzję kolan po kontakcie tych części ciała z oblodzonym stokiem. Nigdy też nie zapomnę upadku na żołądek na Chopoku

Co do statystyk, to nic Wam nie powiem, bo po własnych doświadczeniach wiem, że dla konkretnej osoby nie mają one żadnego znaczenia. Lekarze, którzy oglądali w szpitalu mojego krwiaka byli pod wrażeniem, bo nigdy nie widzieli takich konsekwencji wypadku na nartach.

Nie chcę jednak nikogo zniechęcać do narciarstwa czy snowboardu mówiąc o wypadkach i kontuzjach. Wręcz przeciwnie, uważam, że to najpiękniejsze sporty jakie wymyślono. Piękna zaśnieżona panorama gór wynagrodzi tę parę siniaków 🙂

Warto natomiast przed wyjazdem przemyśleć konsekwencje ewentualnej poważniejszej kontuzji. W przypadku wyjazdów zagranicznych dobrze jest wykupić ubezpieczenie i wyrobić EKUZ, bo koszty pobytu w szpitalu bywają kolosalne (wiem coś o tym). Koniecznie też przed wyjściem na stok trzeba założyć kask – w ten sposób ochronimy przynajmniej nasz najważniejszy organ.

Czy łatwiej i szybciej można się nauczyć jazdy na nartach czy na desce?

To jest trudne pytanie z tego względu, że trudno jest określić moment w którym jest się już „nauczonym”. Zarówno na nartach jak i na desce już od pierwszej chwili zsuwasz się ze stoku. Na nartach pługiem a na desce „na choinkę”. Na nartach pilnujesz, by nie skrzyżowały Ci się z przodu a na desce, by nie złapać krawędzi.

W moim przypadku zarówno przeskok z pługa na normalną jazdę na nartach jak przejście od choinki do zmiany krawędzi na desce zajął około 3 dni. Tyle czasu potrzeba mi było, by opanować jazdę na tyle, by czuć, że panuję nad nartami czy deską a nie one nade mną 🙂

Dodam, że nigdy nie korzystałam z profesjonalnego instruktora narciarstwa czy snowboardu. Nie jest to konieczne by nauczyć się zjeżdżać, choć jeśli miałabym być szczera, to prędzej wzięłabym pomoc instruktora w jeździe na nartach niż na desce. Jeśli natomiast ktoś chce być tym, którego pokazują sobie jadący wyciągiem ludzie mówiąc „ale ten ładnie jeździ, też bym tak chciał” to pomoc instruktora pewnie będzie niezbędna.

Co ostatecznie wybrałam – narty czy snowboard?

Wybór był trudny. Na nartach czuję, że mam więcej swobody, bo obie nogi mam wolne. Na desce natomiast ładnie pracuje całe ciało a nie tylko nogi. Po intensywnym dniu na nartach mam tylko zakwasy w udach. Po dniu na desce zakwasy mam wszędzie, łącznie z plecami 🙂

Jak dla mnie narty wygrywają tylko na płaskich fragmentach nartostrad. W czasie, gdy snowboardziści walczą o przemieszczenie się, narciarze odpychają się kijkami czy jodełką i jadą dalej.

Wybierając między nartami i deską ostatecznie wybrałam jedno i drugie – na każdym wyjeździe kilka dni na desce i kilka na nartach 🙂 Tak jest ciekawiej i bardziej różnorodnie. Oba sporty mają swoje uroki i nie chcę rezygnować z żadnego, zwłaszcza że nie trzeba wcale kupować sprzętu. Można wypożyczyć. Jest to zarówno wygodniejsze (odpada nam transport) jak i często tańsze. Wypożyczenie kompletu kosztuje w Polsce mniej więcej 40zł za dzień. Można sobie przeliczyć, po ilu wyjazdach zakup się zwróci.

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim ze znajomymi :-)
Booking.com